W
jednym z poprzednich postów pisałem o sytuacji, w której serwis hacking.pl wywołał mniejsze czy większe poruszenie związane z niskim poziomem zabezpieczeń znanego systemu aukcyjnego Allegro.pl. Później, o czym już z braku czasu nie pisałem, podobny scenariusz był realizowany w odniesieniu do mBanku, acz ze względu na specyfikę problemu odbyło się to w mniej widowiskowy sposób. Jak podaje serwis IDG.pl w swojej
wiadomości, wczoraj w późnych godzinach wieczornych - o ironio - to hacking.pl stał się ofiarą wrogiego wykorzystania luk w bezpieczeństwie. IDG.pl określiło zdarzenie jako kompromitację. Może i jest to uzasadnione w świetle ostatnich publikacji dotyczących Allegro.pl i mBanku, jednak podobne przejęcie tej strony ma miejsce średnio co kilka miesięcy, więc nie używałbym tutaj zbyt mocnych słów :) W momencie, w którym powstał ten wpis, serwis hacking.pl nadal nie funkcjonuje (wyświetlane jest jedynie logo). Do niedawna na stronie widniało:
own3d by kotecek
THERE IS A NEW ROOT IN TOWN AND WHAT WAS ALL THAT CHROOTING FOR?
Plik shadow
http ://platyna.platinum.linux.pl/gorion/
http ://memoires.viedzma.pl/2006/12/
Gr33tZ to:
#chcialbym_byc_jak_gorion
#linux-slackware2
Baseciq
viedzma
Cała sprawa ma jednak drugie dno, które chciałbym skomentować.
Każdy, kto choć trochę obserwuje środowisko security related w Polsce, bez wątpienia dojdzie do wniosku, że przejęcie hacking.pl to reakcja na "popis" Pawła "Goriona" Jabłońskiego w telewizji TVN z topornego gatunku "hakowanie na ekranie". Kto ma inne zdanie, niech poczyta informacje zawarte w linkach z powyższego listingu. Nie chcę tutaj oceniać występu telewizyjnego, gdyż go nie widziałem. Nie chcę też oceniać reakcji społeczności, choć po przeczytaniu pewnych informacji (o ile oczywiście są prawdziwe) - znajduję dla niej pewne zrozumienie :) W każdym razie to, co teraz można obserwować, to klasycznie piękna eskalacja konfliktu jednego człowieka i pewnej grupy ludzi. Obydwie strony będą w tym momencie umacniać swoje pozycje, gdyż atrakcyjna jest zarówno rola buntownika i samotnego wojownika, jak i działające integrująco posiadanie wspólnego wroga czy napiętnowanie "czarnej owcy". Wśród osób z większym dystansem do całej sprawy nie brakuje komentarzy, że obie strony zachowują się po prostu dziecinnie... Pewnie coś w tym jest, choć trudno oceniać emocje, które każdy przeżywa w sobie tylko znany sposób. I to właśnie obserwacja zachowań ludzi podyktowana tymi emocjami wydaje mi się w tej całej sprawie najciekawsza - gdyby nie to, opisywane zdarzenia nie zasługiwałyby na większą uwagę.