Mac OS X Snow Leopard - pierwsze wrażenia Wakacje dobiegły, dobiegają lub dla niektórych niebawem będą dobiegać końca, a jest to według mnie dogodny czas, aby przeprosić się z blogiem. Jak już nawet najmniej rozgarnięty Czytelnik się zorientował, post nie będzie dotyczył SQLa, tylko tematyki do tej pory na tych stronach nie poruszanej. Otóż popiszemy sobie trochę o najnowszej wersji systemu operacyjnego Mac OS X, czyli niedawno obwieszczonym dziele pewnej kalifornijskiej firmy kojarzonej z dość banalnym owocem. Oczywiście najbardziej przebiegli Czytelnicy już dawno się zorientowali, że post tak na prawdę będzie tylko pretekstem do kilku głębszych (i tutaj pewnie większość pomyślała nie o tym, o czym zaraz przeczyta ;)) przemyśleń na tzw. ogólne tematy otwarte. Bo przecież żaden ze mnie ekspert od Mac OS X'a i żądni rzetelnej wiedzy na temat tego systemu powinni zdobywać ją gdzieś indziej. Jedyne co mogę tutaj zaproponować, to trochę własnych z istoty subiektywnych opinii, spostrzeżeń i sarkazmów przeplecionych wybranymi informacjami technicznymi.Trzeba przyznać, że zapewne część Czytelników prędzej spodziewałaby się tutaj przeczytać o rozwoju naturalnych sposobów planowania rodziny w krajach południowoafrykańskich niż o systemie operacyjnym Apple, ale tak to już jest w życiu i nie można się dać zaskoczyć. Wszakże należy się wszystkim wyjaśnienie uzasadniające moje zainteresowanie podjętą tematyką - otóż od ładnych kilku miesięcy głównym systemem, na którym pracuję, jest właśnie Mac OS X. Do tej pory był to Mac OS X 10.5, czyli Leopard, teraz czas na jego śnieżną wersję. O kulisach przejścia na ciemną stronę mocy nie będę się rozpisywał, nadmienię tylko, że wynikało ono z potrzeby stabilności i wydajności pracy. Mówiąc krótko potrzebowałem systemu, któremu mógłbym znowu zaufać. Jeśli chodzi o dotychczasowy system - Microsoft Windows XP/Vista, to używam go teraz wyłącznie w postaci zwirtualizowanej (VirtualBox to świetne narzędzie) tylko w celu odpalenia zabawek do SQL Server, ewentualnie MS Office. W takim scenariuszu sprawdza się bardzo dobrze, na inne scenariusze nie zamierzam mu pozwolić (przynajmniej na razie dotyczy to również Windows 7). Tyle tytułem przerosłego wstępu, przejdźmy do konkretów, a dokładniej - do wydajności. Kiedy przesiadłem się na Leoparda, odczułem znaczną poprawę wydajności. Oczywiście jakaś część z tego odczucia wiązała się z jednoczesną przesiadką na mocniejszego laptopa (+0.4 GHz na procesorze, +1 GB RAM), jednak prawdziwy powód nie wynikał ze sprzętu, tylko z oprogramowania. Szybko odeszły w niepamięć kilkusekundowe lagi między kliknięciem myszki a reakcją systemu operacyjnego pod obciążeniem czy dziwne "zamulenia" wynikające m.in. z pracy genialnych narzędzi antywirusowych. Praca z Leopardem udowodniła mi m.in., że: - czekanie kilkudziesięciu sekund na zamknięcie systemu wcale nie jest normalne, - czekanie kilku minut na pełne uruchomienie systemu (wraz z wstępnym skanem antywirusowym, który jest wykonywany w tle, a który skutecznie uniemożliwia pracę) nie jest normalne, - przeciążenie systemu skutkujące niemożliwością zrobienia czegokolwiek (np. zamknięcia okna) nie jest normalne. Byłem więc całkiem zadowolony z wydajności Leoparda i nie miałem wygórowanych oczekiwać względem wersji 10.6. Tymczasem jednak zostałem mile zaskoczony, gdyż Snow Leopard działa odczuwalnie szybciej niż poprzednik. Nie chcę się licytować, czy jest to 10% czy 30%, z resztą i tak zależy to od scenariusza pomiaru. Najważniejsze jest to, że programy uruchamiają się szybciej. Co za tym stoi? Na pewno natywne wsparcie dla procesorów wielordzeniowych zintegrowane z systemem (Grand Central Dispatch). W obecnych czasach nie kolejne Ghz stanowią o wydajności, ale ilość - nawet relatywnie wolniej taktowanych - rdzeni oraz ich wykorzystanie przez system operacyjny i aplikacje. Trzeba też zaznaczyć, że wszystkie nowe zabawki Apple są również dostępne do łatwiego wykorzystania przez programistów. Inną cenną funkcjonalnością Śnieżnego jest tryb 64-bitowy, przy czym można go wykorzystać na kilka sposobów. Oczywiście istnieje możliwość pełnego uruchomienia systemu na 64-bitach (włącznie z jądrem), ale Snow Leopard oferuje wg mnie lepsze rozwiązanie - zwłaszcza jak na obecne czasy. Trzeba pamiętać, że nie wszystkie programy, a co ważniejsze - nie wszystkie sterowniki i rozszerzenia (kext - kernel extensions) zostały już przepisane na architekturę x86_64. Jeśli więc podczas zabawy z 64-bitami nie chcemy mieć problemów np. z drukarką, to warto zostawić kernel w trybie 32-bitowym. Jeśli dysponujemy odpowiednim procesorem (w praktyce Intel Core 2 Duo) Snow Leopard i tak będzie uruchamiał programy 64-bitowe w natywnych 64-bitach ze wszystkimi tego korzyściami. Mamy więc zarówno korzyści z architektury 64-bitowej, jak i eliminację problemów ze styku dwóch architektur. Napisałem o zaskoczeniu in plus za sprawą wydajności, teraz czas na zaskoczenie in minus w kwestii kompatybilności. Otóż szereg programów na Snow Leopardzie się nie uruchomi lub nie będzie działała prawidłowo. Listę kompatybilności można znaleźć pod adresem http://snowleopard.wikidot.com/. Już po powierzchownym zerknięciu na dokument można stwierdzić, że nawet kilkanaście procent programów na Śnieżnym może mieć mniej lub bardziej poważny problem, z czego 5-10% programów nie będzie nawet skłonne wystartować. Snow Leopard oznaczony jest wersją 10.6, Leopard - 10.5, mieliśmy więc zmianę 10.5 -> 10.6. Według mnie taki upgrade nie uzasadnia problemów z kompatybilnością aplikacji w omawianej skali. Jeśli chodzi o mnie, to miałem dwie trudności (przestał działać klient do SVN - SCPlugin, a aplikacja do modemu 3G nie jest już w stanie połączyć się z siecią). Naturalnie jako użytkownik oceniam to zjawisko negatywnie. Przewrotnie powiem jednak, że na miejscu twórców Mac OS X najprawdopodobniej postąpiłbym analogicznie :) Dla strategicznego rozwoju systemu korzystnie jest pozbyć się niepotrzebnego "bagażu" w postaci starych architektonicznie fragmentów kodu nawet kosztem kompatybilności ze starszymi aplikacjami, gdyż w przyszłości może to wyeliminować mnóstwo problemów związanych z koniecznością ciągłego oglądania się za siebie. W konsekwencji pozwala to w przyszłości zrobić lepszy produkt. Taka już jest filozofia Apple, za którą część ludzi firmę z Cupertino krytykuje, a inna część chwali. Nie ma nic za darmo. Microsoft ma pod tym względem inne podejście, ale znajduje się w innej sytuacji. Z resztą jeszcze bardziej przewrotnie powiem, że na miejscu firmy z Redmond, także postępowałbym analogicznie :) Windows to produkt dla mas, także tych ze starymi komputerami i starymi aplikacjami. Jeśli więc porównać Snow Leoparda do większego Service Packa (albo dwóch) do Windowsa, to jasne staje się, że w przypadku Windowsa żaden SP nie mógłby spowodować takich problemów z kompatybilnością jak Śnieżny w przypadku systemu Mac OS X.Ważną i oczekiwaną przeze mnie nowością w 10.6 była natywna obsługa kont pocztowych typu Exchange, czyli nie mniej ni więcej tylko integracja programu Mail, Address book oraz iCal (kalendarza) z Microsoft Exchange 2007. W pracy niedawno przeszliśmy na Microsoft Exchange, więc 10.6 ładnie wstrzeliła się w moje aktualne potrzeby. Muszę przyznać, że integracja działa całkiem ładnie. Zarówno z zakresie odbierania/wysyłania poczty, jak i tworzenia/akceptowania spotkań, rezerwacji zasobów czy choćby podpowiadania adresów e-mail podczas wypełniania pola adresata. Snow Leopard dogonił w tym aspekcie iPhone'a, który już od dawna potrafił obsługiwać konta Exchange. Oczywiście zawsze istniała możliwość współdziałania z serwerem Exchange przez protokół IMAP, ale z istoty rzeczy nie można było wtedy korzystać z wszystkich funkcjonalności. Z mniej istotnych, ale wartych odnotowania aspektów, zwróciłbym jeszcze uwagę na bezproblemową instalację. Instalowałem Snow Leoparda na zasadzie upgrade'u Leoparda (inną opcją jest instalacja "od zera"). Wszystko przebiegło bezproblemowo - nie poginęły mi żadne ustawienia kont poczty, zakładek czy pęków kluczy. Dane oczywiście również nie doznały uszczerbku. Nie musiałem także dokonywać żadnych dodatkowych czynności związanych np. z naprawianiem uprawnień do plików, co niekiedy było konieczne z przypadku poprzednich upgrage'ów (sam tego nie doświadczyłem, tylko mówił mi o tym znajomy o wiele bardziej obeznany w Mac'ach). Co ciekawe, wersja 10.6 zajmuje do 7 GB mniej miejsca na dysku w porównaniu do wersji 10.5, co bezpośrednio wiąże się z odchudzeniem systemu, o którym wcześniej pisałem. Snow Leopard dostarczył także wiele dodatkowych funkcjonalności: - 64-bitowa wydajna platforma QuickTime X (wraz ze strumieniowym przesyłaniem wideo, szybką edycją filmów i innymi wodotryskami) - OpenCL (technologia wykorzystująca moc procesorów graficznych do celów niezwiązanych z grafiką - pomysł wart popularyzacji i dobrze, że Apple go zaimplementowało), - usprawnienia w obsłudze Docka, Findera, - technologie ułatwiające dostęp i korzystanie z systemu (dla osób niesłyszących/niewidzących, które przecież też używają komputerów i nie można o nich zapominać), - lepszy iChat i szybsza przeglądarka Safari, - wiele innych, np. choćby łatwiejsze wprowadzanie znaków chińskich (można je teraz rysować palcem po gładziku). Nie zamierzam oczywiście opisywać wszystkich funkcjonalności, z resztą nie ze wszystkimi się jeszcze zapoznałem. Sygnalizuję tylko, że upgrade 10.6 dostarcza całkiem sporo nowości i każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie. Apple reklamuje Snow Leoparda stwierdzając, że jest to system "dopracowany, nie przeprojektowany". Muszę przyznać, że ekipa z Cupertino ma rację. Nie znam żadnego innego systemu operacyjnego, który byłby tak spójny wewnętrznie i przemyślany. W życiu używałem już wielu różnych OS'ów - od poczciwego DOS'a, przez różne Linuxy (szczególnie Slackware i Ubuntu) czy Windowsy. Każdy z nich ma swoje mocne i słabe strony. Często krytykowany Windows - także, z resztą Microsoft robi coraz więcej kroków w dobrym kierunku (przy Windows 7). Na moment obecny jednak Mac OS X wypada w moim osobistym bilansie korzyści zdecydowanie najlepiej. Windows 7 - co powie rybaOgólne wrażenie i interfejs - zmieniony pasek zadań (duże ikony bez napisów z listami uruchomionych instancji aplikacji), - gadżety nie są wyświetlane w pasku bocznym jak w Viście, tylko bezpośrednio na pulpicie, - przeniesienie okna na górę ekranu powoduje jego maksymalizację, - potrząśnięcie oknem powoduje minimalizację wszystkich okien poza potrząsanym, - tło pulpitu typu slideshow (background jest zmieniany rotacyjnie), - interfejs w postaci wstęgi w MS Paint, - obsługa szeregu skrótów - np. klawisz Windows + kursor w górę powoduje maksymalizację okna, SHIFT + kliknięcie na ikonie na pasku powoduje uruchomienie nowej instancji aplikacji. W Windows 7 nie ma m.in. klienta poczty Windows Mail czy komunikatora Windows Messenger - i wg mnie bardzo dobrze, bo niepotrzebnie zaśmiecają system w przypadku, jeśli ktoś nie życzy sobie ich używać. Oczywiście wymienione aplikacja nadal będą dostępne, wystarczy je pobrać z witryny Windows Live. W standardowej instalacji systemu jest natomiast dołączony program Sticky Notes, można więc sobie ponaklejać na pulpit żółte karteczki z krótkimi informacjami. Uważam, że to dobre posunięcie, choć w świecie oczekującym widowiskowości przejdzie bez większego echa. Instalacja Wydajność i zajętość zasobów Tuż po starcie system utylizuje ok. 260 MB pamięci fizycznej, natomiast po uruchomieniu i zamknięciu szeregu aplikacji - ok. 350 MB. To bardzo dobry wynik zbliżony do XP i (na szczęście) oddalony od Visty. Co prawda ocena wydajności pracy systemu na maszynie wirtualnej jest jak pływanie na czas w betonowych tenisówkach, jednak Windows 7 wydaje się lżejszy niż Vista i da się to odczuć nawet pracując na niezbyt hojnie obdarowanej zasobami wirtualce. Wzrosła także szybkość uruchomiania systemu. Jeśli wyłączy się Aero (na wirtualce miałem wyłączone by default) i zbędne usługi, system działa sprawnie nawet na 512 MB RAMu. Usability i bezpieczeństwo 7-ka bezproblemowo wykryła i zainstalowała mi drukarkę Samsunga. Vista - wręcz odwrotnie. Oczywiście to nie dowód, że w obsługą sprzętu w nowym systemie będzie już zupełnie cudownie, ale pojedynczy fakt potwierdzający tezę, że Windows 7 jest bardziej hardware-friendly. Oczywiście zarówno w tym przypadku, jak i w szeregu innych nowych i zmienionych funkcjonalności, wiarygodna ocena będzie możliwa dopiero po pewnym czasie używania. Z drugiej strony już dzisiaj podnoszone są zarzuty m.in. wobec zmodyfikowanego UAC (User Access Control). UAC w "siódemce" generuje znacznie mniej niechcianych alertów, jednak podobno przez ową nieczułość systemu na określone rutynowe działania istnieje potencjalna luka, która hipotetycznemu robakowi umożliwia całkowite wyłączenie mechanizmu. Trudno to oceniać, Microsoft jeszcze nie zdecydował się na zmiany w kodzie z tego powodu. Faktem jest jednak, że pracując z Windows 7 ogląda się znacznie mniej irytujących okienek z alertami. Z założenia jest to bardziej ryzykowne niż przykładowo konieczność potwierdzania każdego zapisu na dysku. Kompromis bezpieczeństwa i wygody użytkowania to zawsze kwestia mniej lub bardziej względna i indywidualna. Podsumowanie Jak na betę, jest nieźle - 7-ka zmierza w dobrym kierunku. Nie używałem "produkcyjnie" systemu Windows Vista - miałem go co prawda zainstalowanego na domowym laptopie, ale 90% czasu przed komputerem spędzam na firmowym, na którym działa stary poczciwy Windows XP. Zamierzam więc wykonać przeskok XP -> 7-ka i mam nadzieję, że RTM najnowszego systemu Microsoft nie da mi powodów, przez które będę się musiał wycofać ze swoich planów. Windows 7 dostępny będzie w następujących edycjach: - Windows 7 Starter, - Windows 7 Home Basic, - Windows 7 Home Premium, - Windows 7 Professional, - Windows 7 Ultimate, - Windows 7 Enterprise. Niektórzy twierdzą, że liczba odmian systemu jest zbyt duża. Nie wdając się w cechy poszczególnych wersji, wydaje mi się, że krytyka jest nietrafiona. Jaki jest problem w tym, że wybór jest większy niż mniejszy? Że będzie trzeba doczytać co oferują poszczególne edycje i zastanowić się, czego właściwie potrzebujemy? Że jeśli czegoś nie potrzebujemy, to nie będziemy musieli za to płacić? W przypadku doboru wersji Microsoft dokładnie wsłuchiwał się w głosy klientów, więc akurat w tym aspekcie nie są to czyjeś bezpodstawne wymysły i należy się za to pochwała. Ciekawostka Więcej informacji: MSDN Blogs: Engineering Windows 7 (oficjalny blog Windows 7) V Spotkanie PLSSUG Lublin - Heroes {Community} Launch
Autor: Marcin Guzowski | Data:
25.03.2008, 09:34
| Kategorie: MS SQL Server, Różne
| Komentarz (1)
| Ślady (0)
V Spotkanie PLSSUG Lublin odbędzie się 08 kwietnia 2008 roku, będzie to spotkanie launchowe - w całości poświęcone SQL Server 2008. Spotykamy się w standardowych godzinach (17:00-19:30) w standardowym miejscu (siedziba Anica System S.A.). Spotkanie będzie podzielone na trzy etapy - na początku odwiedzimy serwerownię Anica System, następnie zaprezentuję SQL Server 2008 i nową wizję platformy bazodanowej MS wraz z praktycznymi demami, a w trzeciej części różni członkowie grupy zaprezentują wybrane funkcjonalności nowego systemu. Plan spotkania nie jest sztywny, w razie potrzeby przeprowadzimy sesję SQL Server 2008 Q&A, postaramy się też podsumować konferencję C2C. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam. Przypominam o konieczności rejestracji (link poniżej) i proszę jednocześnie o punktualne przybycie.Agenda spotkania: 17:00-17:30 - Wizyta w Anica System Data Center 17:30-18:15 - Nowości w SQL Server 2008 (Marcin Guzowski) 18:15-19:30 - SQL Server 2008: feature by feature (Członkowie PLSSUG Lublin) Więcej informacji: Strona informacyjna PLSSUG Lublin PLSSUG Lublin: Rejestracja na spotkanie Szybko, tanio, dobrze
Świat IT rządzi się rozmaitymi prawami i zależnościami. Jedna z najbardziej podstawowych zasad mówi, że spośród trzech cech - szybko, tanio, dobrze - można wybrać jedynie dwie, które łącznie staną się przeciwieństwem trzeciej. Określamy to mianem prawa dwóch trzecich, które da się wizualizować w następujący sposób:
![]() Tak więc: 1. Dobrze i tanio nie znaczy szybko. 2. Dobrze i szybko nie znaczy tanio. 3. Szybko i tanio nie znaczy dobrze. Managerom pozostaje tylko wybór jednej z powyższych opcji. I Spotkanie grupy PLSSUG w Lublinie
Autor: Marcin Guzowski | Data:
08.12.2007, 17:35
| Kategorie: MS SQL Server, Różne
| Komentarze (0)
| Ślady (0)
Agenda spotkania: 17:00-17:10 - Przywitanie i kwestie organizacyjne (Marcin Guzowski) 17:10-17:55 - Rozszerzenia języka Transact-SQL w SQL Server 2008 (Andrzej Ochera) 17:55-18:00 - przerwa 18:00-18:30 - Świadome i pełne wykorzystanie narzędzi klienckich w SQL Server 2005 (Grzegorz Bartosik) 18:30-19:00 - Stany oczekiwań w SQL Server 2005 (Marcin Guzowski) Więcej informacji: PLSSUG: strona informacyjna filii lubelskiej PLSSUG: strona domowa strefa: Startuje Polish SQL Server User Group (PLSSUG) KUL IT Academic Day - wykład o SQL Server 2008
Autor: Marcin Guzowski | Data:
10.11.2007, 16:32
| Kategorie: MS SQL Server, Różne
| Komentarze (0)
| Ślady (0)
20 listopada 2007 roku na konferencji KUL IT Academic Day w Lublinie prowadzę wykład o nowej wersji systemu zarządzania bazami danych Microsoft SQL Server 2008 (codename Katmai). Sesja będzie miała miejsce w Nowej Auli (GG-150, I Piętro) znajdującej się w Głównym Gmachu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Aleje Racławickie 14, w godzinach 16:15 - 17:15. W kwestiach organizacyjnych odsyłam na stronę konferencji (link poniżej). Zamierzam przedstawić nowy produkt i jego możliwości od strony koncepcyjnej i praktycznej (przewiduję kilka demonstracji). Na koniec wykładu na pewno opowiem o niedawno powstałej grupie Polish SQL Server Users Group i o planach prowadzenia cyklicznych lub okresowych spotkań grupy w Lublinie. Zainteresowanych serdecznie zapraszam.
Więcej informacji: KUL IT Academic Day Startuje Polish SQL Server User Group (PLSSUG)
Autor: Marcin Guzowski | Data:
22.09.2007, 20:54
| Kategorie: MS SQL Server, Różne
| Komentarze (0)
| Ślady (0)
Zachęcam do zostania członkiem PLSSUG! Możesz przystąpić do grupy za pomocą poniższego formularza.
(Strona 1 z 3, łącznie 19 wpisów)
» następna strona
|
Kalendarz
KategorieSubskrybcjaInne blogiArchiwaMarzec 2010 (0)
Luty 2010 (0) Styczeń 2010 (0) Grudzień 2009 (0) Listopad 2009 (0) Październik 2009 (0) Wrzesień 2009 (1) Sierpień 2009 (0) Lipiec 2009 (0) Czerwiec 2009 (0) Maj 2009 (0) Kwiecień 2009 (0) Marzec 2009 (0) Luty 2009 (1) Styczeń 2009 (0) Grudzień 2008 (0) Listopad 2008 (0) Październik 2008 (0) Wrzesień 2008 (0) Sierpień 2008 (0) Lipiec 2008 (0) Czerwiec 2008 (0) Maj 2008 (0) Kwiecień 2008 (0) Marzec 2008 (2) Luty 2008 (0) Styczeń 2008 (0) Grudzień 2007 (1) Listopad 2007 (1) Październik 2007 (0) Wrzesień 2007 (1) Sierpień 2007 (0) Lipiec 2007 (1) Czerwiec 2007 (1) Maj 2007 (0) Kwiecień 2007 (0) Marzec 2007 (2) Luty 2007 (2) Styczeń 2007 (2) Grudzień 2006 (1) Ostatnie.... Starsze... Ostatnie wpisyPo 17. spotkaniu PLSSUG Lublin
czwartek, wrzesień 17 2009 Mac OS X Snow Leopard - pierwsze wrażenia niedziela, wrzesień 13 2009 PLSSUG Lublin: wakacyjna przerwa w spotkaniach niedziela, czerwiec 7 2009 15. spotkanie PLSSUG Lublin piątek, kwiecień 17 2009 SQL Server Standard 64bit - czy dziś znów się wyłoży? sobota, marzec 28 2009 14. spotkanie PLSSUG Lublin i kilka słów o grupie czwartek, marzec 5 2009 SQL Server 2008 Service Pack 1 CTP środa, luty 25 2009 SQL Server 2008 System Views Map niedziela, luty 15 2009 13. spotkanie PLSSUG Lublin czwartek, luty 12 2009 Windows 7 - co powie ryba niedziela, luty 8 2009 WyszukajLicencja |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Marcin A. Guzowski 2006-2009
http://guzowski.info

